• euromedia
  • wulkanizacja
  • dekra1

  marqs AKmedia viper 

WYSZUKAJ OGŁOSZENIE

PUBLICYSTYKA

PORADY PRAWNE

ANIMAL GHOST

  • Zara
    Zara Ma około półtora roku, jest malutkim, czystym pieskiem, który…
  • Pomyłka
    Pomyłka Bo czasem zwykła pomyłka otwiera nowe drzwi... Właśnie przez…
  • Łezka
    Łezka Łezka jest trochę smutna. Jej świat rozpadł się. Pani…

PARTNERZY

  • Wanda.png
  • alabnowe.gif
  • wegiel.png
  • 44595045_2095451053840550_8166530088825782272_n.jpg
  • jk.png
środa, 08 sierpnia 2018 22:30

Michał Bazela & The Rolling Stones

Gostyninianin nie przestaje nas zaskakiwać. Miesiąc temu na Stadionie Narodowym odbył się koncert Rolling Stonesów.

Do stolicy Michał przyjechał w dniu koncertu i od razu udał się pod Hotel Europejski, w którym nocowali legendarni Stonesi. Od południa zaczęło się zbierać coraz więcej chętnych, którzy ustawiali się wzdłuż barierek naprzeciw wejścia do hotelu, chcąc mieć szansę zobaczenia swoich idoli. Po kilku godzinach oczekiwania, gdy na placu zebrała się już ogromna grupa ludzi, których można było śmiało liczyć w setkach, zaczęły podjeżdżać limuzyny. Okazało się jednak, że będą jechały nimi rodziny muzyków.

- Udaliśmy się wspólnie ze znajomymi w stronę tylnej części hotelu, gdzie znajdował się wyjazd z parkingu podziemnego licząc, że to tędy Stonesi wyjeżdżać będą na próbę. Po nieco ponad godzinie przyszło do nas dwóch ochroniarzy (w tym osobisty bodyguard Micka Jaggera) i poinformowali nas, że jeśli chcemy spotkać się z The Rolling Stones, to mamy przejść pod główne wejście "Europejskiego". Uważaliśmy, że jest to zbyt piękne, żeby było prawdziwe i ochrona tym sposobem chce "oczyścić" miejsce, by konwój mógł spokojnie wyjechać. Jednakże w swoich słowach wydawali się szczerzy, więc udaliśmy się w wyznaczone miejsce. Na miejscu było już znacznie mniej osób niż kilka godzin wcześniej. Udało mi się znaleźć miejsce w drugim rzędzie przy barierkach. Po godzinie oczekiwania z lobby hotelowego wyszli: Ronnie Wood, Keith Richards i Charlie Watts, po czym każdy z nich podszedł do innej grupy osób, tak by po pierwsze - nie przeszkadzać sobie nawzajem, a po drugie - ważniejsze - by na filmie nagrywanym przez osobę z ich ekipy, wyglądało, że wszyscy zainteresowani dostali to, po co tam przyszli, czyli podpis legend. Jednak rzeczywistość jest taka, że każdy z nich podpisał jedynie po kilka płyt i zdjęć. Całe szczęście udało mi się uzyskać podpis od gitarzysty grupy - Ronniego Wooda w albumie wydanym z okazji 50. lecia zespołu.

Po tym jak wrócili do środka, na zewnątrz wyszedł Mick Jagger, który witał się z fanami i złożył kilka sygnatur. Niestety mimo bliskiej odległości, lider zespołu nie zechciał podpisać albumu gostyninianinowi. Następnie muzycy udali się na próbę i do rozpoczęcia koncertu nie wrócili już do hotelu. Następnego dnia Stonesi mieli opuścić nasz kraj.

- Na lotnisku stawiłem się z samego rana gdyż udało mi się dowiedzieć, że wylot planowany jest na godzinę 12. Jednak o 11 okazało się, że najprawdopodobniej będzie to godzina 15. Tak też się stało - podjechały limuzyny przeplatane vanami. Z pierwszego auta wysiadł Richards, lecz tylko pomachał czekającym za barierkami i wszedł do terminalu. Kolejny - Wood zachował się podobnie. Jako ostatni wysiadł perkusista zespołu - Charlie Watts, który chętnie podszedł do barierek i przez ok. 5 minut rozdawał autografy - podpisał również mój album. Z żadnej z limuzyn nie wysiadł jednak Jagger. Dowiedziałem się, że ma wylot kolejnego dnia gdyż chciał uczestniczyć w meczu Anglii na Mundialu. Rozpocząłem więc przygotowania. Wykonałem duży transparent, na którym znajdowała się prośba o podpisania albumu. Czekałem na lotnisku od godz. 8, natomiast sam wylot miał być ok. 12. Przed samym południem na lotnisku zjawiły się jeszcze 4 osoby chcące uzyskać podpis. Tuż przed przyjazdem konwoju, ze znajdującej się obok terminalu firmy kurierskiej wyszło ok. 20 osób i stanęło po drugiej stronie nas, aby zobaczyć przyjazd Micka. I to niestety w głównej mierze przyczyniło się do tego, że od razu po wyjściu z auta pomachał i wbiegł prosto do wejścia... Jednakże uzyskanie podpisów od połowy składu jednego z najważniejszych zespołów rockowych wczechczasów jest wielkim sukcesem dla którego opłaciło się poświęcić łącznie ponad 20 godzin oczekiwania pod hotelem jak i na lotnisku.

christo

fotografia główna: fotokibit.pl

Czytany 1928 razy

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Dodaj komentarz

GALERIA ZDJĘĆ

NAJNOWSZE KOMENTARZE

Pogoda Gostynin z serwisu
OSKP Lisek
DawCar
facebook_page_plugin